top
logo

Lolita i klony, cz. 1: Lolita Lempicka, Lolita Lempicka (The first fragrance), EDP
Wpisany przez Agnieszka Skórska-Jarmusz   
ImageJeszcze parę lat temu marka Lolita Lempicka była praktycznie nieznana. Pojawienie się jej pierwszego zapachu, klasycznej wersji słodkiego jabłuszka, powitano z mieszanymi uczuciami: źródłem konsternacji była zwłaszcza spora ilość anyżu, kryjącego się w fioletowo-złotym flakonie. Grono zagorzałych zwolenniczek jest jednak całkiem liczne i trudno się dziwić, bo tak eleganckiej i przemyślanej gry z konwencją kiczu nie podjął od dawna nikt.

(Wyjąwszy casus Andy Warhola i Roya Lichtensteina na niwie sztuk plastycznych. Lub jeszcze wcześniej francuskich symbolistów – niech mi historycy sztuki wybaczą to zdanie.)

Słodycz Lolity, często przyrównywanej z Angelem Thierry’ego Muglera, nie ma w sobie wiele z aromatów kuchennych. Żadnych ciast, czekolady, karmelu i łakomego oblizywania paluchów, ukradkiem maczanych w makutrze. Lempicka otwiera drzwi do Krainy Czarów – w alternatywnej względem książki Lewisa wersji, gdzie niewinna Alicja zostaje zupełnie zdeprawowana. Przez Szalonego Kapelusznika, jak mniemam. Nigdy mu zbytnio nie ufałam...

Iluzji baśniowego świata całość została podporządkowana z miażdżącą konsekwencją. Spot reklamowy cytuje niemal wszystkie kalki, wykorzystywane w promocji damskich perfum. Jest senna piękność o urodzie leśnej driady, półomdlała z rozkoszy; jest flakon, który z nonszalancką precyzją wtacza się w smukłą dłoń; i obowiązkowa w reklamach perfum erotyczna aura. Jest także miękkie leśne poszycie oraz słońce, miejscami przebijające przez gęste listowie – i właśnie ta estetyka, rodem z powieści fantasy, świetnie przysłużyła się kampanii telewizyjnej i prasowej, których, podobnie jak samego zapachu, nie sposób pomylić z innymi.

To wielki sukces kreatora: zniewolić wyobraźnię, zmusić odbiorcę do przyjęcia własnej wizji. Wąchając Lolitę większość z nas widzi wróżki i nic na to poradzić się nie da. „Elfia” niesamowitość tych perfum, skupionych wokół soczystej i słodkiej lukrecji, to przede wszystkim zasługa dodatku liści pnącego bluszczu (symbolu marki) oraz fiołka, który niezmiennie nadaje zapachom eterycznej aury zaświatów. Apetyczno-słodkie nuty w intencji twórców przywołują wspomnienia z dzieciństwa. Częścią siebie chcemy do niego powracać, ani o włos jednak nie ustępując z pozycji uwodzicielskiej kobiecości. Tę dwoistość pragnienia silnie podkreśla twórczyni marki, Josiane Pividal (lepiej znana właśnie jako Lolita Lempicka), opowiadając swoją historię z punktu widzenia „przebudzenia pożądania”. „Podarowałam dziecku smak, kobiecie dałam kwiaty”* – deklaruje. W koszu podarunkowym znalazło się coś ponadto. Metalicznie chłodny irys oraz amarena, niewielka włoska wiśnia o charakterystycznym smaku, która osnuła Lolitę cieniem migdałowego aromatu. Gorzkimi migdałami pachnie kwas pruski – znajdująca się w wiśniowych pestkach silna trucizna, znana także jako cyjanowodór lub... Cyklon B. Doprawdy, ocierająca się o perwersję fantazja, z jaką dobrano składniki, budujące ten z pozoru niewinny zapach, wciąż nie przestaje mnie zachwycać...

Był kiedyś zwyczaj przywdziewania tego samego zapachu w coraz to nowe szatki. Celowała w tym Escada, co roku okrywając swoją Collection suknią innej barwy. Lempicka podchwyciła pomysł i mocno potrząsnęła jabłonką. Klienci zostali zasypani gwiazdkowymi koferetami, gdzie flakony perfum, w zestawach z dołączoną biżuterią, tkwią w złotych klatkach, karocach i domkach. W ślad za pierwszą Lolitą w świat pomaszerowała też armia klonów o nieznacznie modyfikowanej formule: limitowane edycje L’Eau de Minuit, L’eau de Minuit „Poussieres d’Étoile”, L’eau de Minuit „Soleil de Minuit”, Fleur de Minuit, kilka nieznacznie różniących się wersji pod nazwą Caprices de Lolita... Aż tyle?!!! Nie doszłam nawet do połowy wyliczanki! I wreszcie tegoroczny Fleur Défendue, o którym opowiem innym razem. Celowo nie wspominam tu wody toaletowej, która paradoksalnie najbardziej różni się od podstawowej wersji zapachu. Jakiś czas temu Lolita doczekała się nawet własnej edycji telefonu komórkowego – Samsunga U 600! Co jednak za dużo to zdecydowanie niezdrowo: z miesiąca na miesiąc zacierają się różnice między Lempicką a firmą Matell. Po rewelacyjnym debiucie i nadmiarze zabawnych gadżetów, marka sumiennie pracuje na reputację uroczej, choć nieco infantylnej. Umyka gdzieś filuterne przymrużenie oka, od którego zaczęła się cała historia. Zupełnie niepotrzebnie. Po 11 latach Lolita to wciąż jedne z najbardziej interesujących i niebanalnych, bardzo słodkich perfum, po które zimą możemy sięgnąć w tzw. „zwykłych” perfumeriach.

Image

Lolita Lempicka, Lolita Lempicka (The first fragrance) EDP (1997)
Nuty: nasiona anyżu, zielony bluszcz, fiołek, irys, wiśnia amarena, bób tonka, wanilia, pralinki, piżmo
Kreator: Annick Menardo
Cytat w tłumaczeniu własnym pochodzi z oficjalnej strony firmy Lolita Lempicka: http://www.parfumslolitalempicka.com/lolitalempicka.html#eng/le-premier-parfum/histoire
Film reklamowy dostępny pod adresem: http://www.parfumslolitalempicka.com/lolitalempicka.html#eng/le-premier-parfum/communication
Reklamy prasowe opublikował francuski serwis Images de Parfums (http://www.imagesdeparfums.fr/)


 

Komentarze
Dodaj nowy
+/-
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch:
:(:shock::X:side::):P:unsure::woohoo::huh::whistle:;):s
:!::?::idea::arrow:
 
Anonimowy  - re: przykłady wzięte z filmów i literatury ( sorry   |03-2009-05 21:42:07
Anuschka napisał:
Nie szokuje mnie cyklon B w omawianej recenzji Lolity. Podobnie jak nie
szokuje mnie zdanie Uwielbiam zapach napalmu o poranku wypowiadane przez Kilgore`a w "Czasie Apokalipsy". I chociaż wiem
co to jest napalm i do jakich celów był wykorzystywany,
to przypisywanie twórcom filmu złych intencji na tej podstawie
byłoby zabiegiem całkowicie nie do obrony.
Może czasem warto
poskromić swoje cenzorskie zapędy i starać się zachować chociaż
trochę obiektywizmu? Bo to, że każdy ma prawo do swojej subiektywnej
opinii oraz wyrażenia jej, jest bezdyskusyjne.
Dla chcącego nic
trudnego - nawet filmowi "Życie jest piękne" Benigniego można
przypisać coś tak niedorzecznego jak zbyt lekkie potraktowanie
tematyki obozów koncentracyjnych. Jeśli tylko się chce....
Czy autorzy
rozmaitych skojarzeń i zabiegów stylistycznych zawartych
w książkach, czy filmach mogą spać spokojnie? Mam nadzieję, że
tak...

Nie widzę potrzeby wyliczania swoich osobistych strat, aby
czuć solidarność z ludźmi dotkniętymi wojną, ani uciekania się
do całkowicie nieadekwatnych i wysoce niestosownych porównań jak to
autorstwa Sabbath, aby współczuć ofiarom ludobójstwa. Bez względu
na to, czy zginęły od cyklonu B, maczety, czy napalmu. Tylko nie
rozumiem, co do tego ma powyższa recenzja i dlaczego do
słów Autorki na siłę dorabia się ideologię. Zamiast poruszać
się w obrębie faktów, snuje się domysły i dopuszcza
rażącej nadinterpretacji.

Co do emocji... Myślę, że mimo
wszystko czasem dobrze jest je powściągnąć. Choćby po to abyśmy nie
musieli być świadkami kolejnych, żenujących spektakli jak ten,
który miał miejsce w ostatni weekend na forum. Miało być ad rem, a było bardzo ad personam i to "na dwa" wątki. Co to miało na celu? Poprawienie sobie
samopoczucia czyimś kosztem? Proszę pamiętać, że chcąc
kogoś ośmieszyć, często samemu jest się narażonym na
śmieszność...

Coppoli chodziło o pokazanie okrucieństwa, bestialstwa, zwyrodnienia,
do
którego prowadzi wojna i nie on podpisuje się pod
słowami: "uwielbiam
zapach napalmu", Berniniemu chodziło o
pokazanie bezgranicznej ojcowskiej
miłości w czasach holocaustu,
w czasach gazowych komór, w których
uśmiercano Cyklonem B. O co
tobie właściwie chodzi?
Marco   |03-2009-05 20:53:53
Coppoli chodziło o pokazanie okrucieństwa, bestialstwa, zwyrodnienia, do
którego prowadzi wojna i nie on podpisuje się pod słowami: "uwielbiam
zapach napalmu", Berniniemu chodziło o pokazanie bezgranicznej ojcowskiej
miłości w czasach holocaustu, w czasach gazowych komór, w których
uśmiercano Cyklonem B. O co tobie właściwie chodzi?
Anuschka   |03-2009-05 17:48:42
Nie szokuje mnie cyklon B w omawianej recenzji Lolity. Podobnie jak nie
szokuje mnie zdanie Uwielbiam zapach napalmu o poranku wypowiadane przez Kilgore`a w "Czasie Apokalipsy". I chociaż wiem
co to jest napalm i do jakich celów był wykorzystywany,
to przypisywanie twórcom filmu złych intencji na tej podstawie
byłoby zabiegiem całkowicie nie do obrony.
Może czasem warto
poskromić swoje cenzorskie zapędy i starać się zachować chociaż
trochę obiektywizmu? Bo to, że każdy ma prawo do swojej subiektywnej
opinii oraz wyrażenia jej, jest bezdyskusyjne.
Dla chcącego nic
trudnego - nawet filmowi "Życie jest piękne" Benigniego można
przypisać coś tak niedorzecznego jak zbyt lekkie potraktowanie
tematyki obozów koncentracyjnych. Jeśli tylko się chce....
Czy autorzy
rozmaitych skojarzeń i zabiegów stylistycznych zawartych
w książkach, czy filmach mogą spać spokojnie? Mam nadzieję, że
tak...

Nie widzę potrzeby wyliczania swoich osobistych strat, aby
czuć solidarność z ludźmi dotkniętymi wojną, ani uciekania się
do całkowicie nieadekwatnych i wysoce niestosownych porównań jak to
autorstwa Sabbath, aby współczuć ofiarom ludobójstwa. Bez względu
na to, czy zginęły od cyklonu B, maczety, czy napalmu. Tylko nie
rozumiem, co do tego ma powyższa recenzja i dlaczego do
słów Autorki na siłę dorabia się ideologię. Zamiast poruszać
się w obrębie faktów, snuje się domysły i dopuszcza
rażącej nadinterpretacji.

Co do emocji... Myślę, że mimo
wszystko czasem dobrze jest je powściągnąć. Choćby po to abyśmy nie
musieli być świadkami kolejnych, żenujących spektakli jak ten,
który miał miejsce w ostatni weekend na forum. Miało być ad rem, a było bardzo ad personam i to "na dwa" wątki. Co to miało na celu? Poprawienie sobie
samopoczucia czyimś kosztem? Proszę pamiętać, że chcąc
kogoś ośmieszyć, często samemu jest się narażonym na
śmieszność...
Marco   |03-2009-05 20:55:24
Coppoli chodziło o pokazanie okrucieństwa, bestialstwa, zwyrodnienia,
do
którego prowadzi wojna i nie on podpisuje się pod słowami:
"uwielbiam
zapach napalmu", Berniniemu chodziło o pokazanie
bezgranicznej ojcowskiej
miłości w czasach holocaustu, w czasach gazowych
komór, w których
uśmiercano Cyklonem B. O co tobie właściwie chodzi?
Mitsouko  - re: re:   |03-2009-03 19:23:14
Anonimowy napisał:
Redakcja Femia.pl napisał:
Szanowni Państwo

Internet jest medium, jak każde inne– to, że
artykuł wzbudza dyskusje czy kontrowersje u czytelników nie oznacza,
że dany materiał ma być zdjęty/wycięty z całego nakładu prasy
czy wymazany. Szacunek do wolności słowa uprawnia do wypowiedzenia
swojej opinii, do której ma każdy prawo, wedle litery prawa, która
w tym przypadku nie jest łamana.


Jest to li tylko Państwa subiektywna opina.


przeoczyłam podanie nicku
Rozalina   |03-2009-03 20:19:13
Odpowiedź Mitsouko, która nie wnosi niczego, utwierdziła mnie w przekonaniu,
że nie warto było zabierać głosu w tej dyskusji. Wybaczcie proszę, po
prostu mi przykro.
Redakcja Femia.pl   |03-2009-03 17:58:29
Szanowni Państwo

Internet jest medium, jak każde inne– to, że artykuł
wzbudza dyskusje czy kontrowersje u czytelników nie oznacza, że dany
materiał ma być zdjęty/wycięty z całego nakładu prasy czy wymazany.
Szacunek do wolności słowa uprawnia do wypowiedzenia swojej opinii, do
której ma każdy prawo, wedle litery prawa, która w tym przypadku nie jest
łamana.
Mitsouko   |03-2009-03 17:26:32
Co robi profesjonalna redakcja, jeśli zdarzy się jej dopuścić do druku
artykuł budzący słuszne oburzenie czytelników? Profesjonalna redakcja wraz
z autorem artykułu, któremu zdarzyło się niefortunne ujęcie problemu,
przeprasza najszybciej jak to jest możliwe. Profesjonalna redakcja, jeśli
funkcjonuje w internecie, wycofuje również w sensie dosłowym, obraźliwe
sformułowanie. Z przykrością muszę stwierdzić, że w tym przypadku brakuje
nie tylko profesjonalizmu...
Pręgi  - re:   |03-2009-03 13:51:35
Jestem w stanie zrozumieć, że komuś nie spodobało się porównanie do
cyklonu B.
Jestem w stanie zrozumieć, że ktoś może mieć
złe skojarzenia.
Ale to jest recenzja autorki i JEJ
skojarzenia.
Przyszło Wam do głowy, że mogą być inne niż Wasze?
Przyszło Wam
do głowy, że to Wy swoimi komentarzami nadajecie tej recenzji taki,
a nie inny wydźwięk.
Że Wy udowadniając autorce, że myślała, czego
nie myślała zrobiłyście z niewinnej recenzji zamach na pamięć po
holocauście?

Jeśli już chcesz zarzucić coś autorce, to najpierw
zacznij od siebie i swoich komentarzy.

Najpierw piszesz to:

Anonimowy napisał:
Autorka recenzji (...) świadomie chce zagrać na ludzkich emocjach po to,
by uczynić swą recenzję bardziej efektowną i skandalizującą.


a potem to:

Cytat:

Dla mnie to jest zabieg równie gustowny, jak gdyby jakaś inna osoba
opisując swoje nowe kozaczki napisała, że są ciasne jak
wagina gwałconej trzylatki.


Pomijając już jak dalece niestosowne jest Twoje porównanie, jak
niesmaczne, obrzydliwe i chore.
Najpierw zarzucasz autorce, że
użyła porównania do cylkonu B by uczynić swoją recenzję bardziej
efektowną i skandalizującą.
A potem sama piszesz coś, znacznie
gorszego, nie pozostawiając wątpliwości, by uzyskać taki
właśnie efekt.
To co zrobiłaś w swoim komentarzu nazywa się
HIPOKRYZJĄ.
Cyklon B jest/był trucizną stosowaną nie tylko do zabijania
ludzi. Najpierw był przede wszystkim środkiem odkażającym,dopiero
w rękach szaleńców stał się bronią przeciwko ludzkości.
A
gwałcona trzylatka..to gwałcona trzylatka.
Zastanów się czy w
swojej chęci udowodnienia swojej racji nie brniesz za daleko.
Pręgi   |03-2009-03 13:56:38
Nie wiem dlaczego ucięło mi poprzedni komentarz.
Ciąg dalszy jest
tu:

Najpierw piszesz to:

Anonimowy napisał:

Autorka recenzji (...) świadomie chce zagrać na ludzkich emocjach po
to,
by uczynić swą recenzję bardziej efektowną i skandalizującą.


a potem to:

Cytat:

Dla mnie to jest zabieg równie gustowny, jak gdyby jakaś inna osoba
opisując swoje nowe kozaczki napisała, że są ciasne jak
wagina gwałconej trzylatki.


Pomijając już jak dalece niestosowne jest Twoje porównanie, jak
niesmaczne, obrzydliwe i chore.
Najpierw zarzucasz autorce, że
użyła porównania do cylkonu B by uczynić swoją recenzję bardziej
efektowną i skandalizującą.
A potem sama piszesz coś, znacznie
gorszego, nie pozostawiając wątpliwości, by uzyskać taki
właśnie efekt.
To co zrobiłaś w swoim komentarzu nazywa się
HIPOKRYZJĄ.
Cyklon B jest/był trucizną stosowaną nie tylko do zabijania
ludzi. Najpierw był przede wszystkim środkiem odkażającym,dopiero
w rękach szaleńców stał się bronią przeciwko ludzkości.
A
gwałcona trzylatka..to gwałcona trzylatka.
Zastanów się czy w
swojej chęci udowodnienia swojej racji nie brniesz za daleko.
Sabbath   |03-2009-04 01:21:50
Po pierwsze Cyklon B to nie to samo co cyjanowodór, tylko dokładnie ziemia
okrzemkowa uwalniająca cyjanowodór i jest to nazwa własna oznaczająca
wyłącznie gaz produkowany przez hitlerowców w zbrodniczych celach, co w
swojej wypowiedzi podkreśliłam.

Po drugie mój komentarz tym się różni od
powyższej recenzji, że nie służy zabawie. W założeniu miał być analogią
mającą uzmysłowić ludziom, dla których Cyklon B - narzędzie, za pomocą
którego spowodowano pełną męczarni śmierć miliona ludzi - jest tylko
pozbawionym znaczenia słowem, którym można szafować wypowiadając się na
błahe tematy. Że za takim porównaniem stoi bezmiar ludzkiej tragedii. A
dziecko przyszło mi do głowy, bo i Cyklon B najpierw testowano na
dzieciach.
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że mój przykład jest zbyt słaby
i nie ma porównania skali przywołanych tragedii, ale nie byłam z stanie
zdobyć się na bardziej... potworny.
I owszem, podeszłam do sprawy
emocjonalnie. Czy można podchodzić inaczej do tego tematu?!
rozalina   |03-2009-03 18:33:33
Popieram Twoją wypowiedź. Kultura dyskusji ma swoje granice, ale w przypadku
niektórych komentarzy jest ona interpretowana w niesmaczny sposób. Jeśli
dyskutujemy, to zachowajmy jakiś poziom, a konkurujmy w jego obniżaniu.
Ondyna   |03-2009-02 20:37:12
Jak powiada stare amerykańskie powiedzonko: "Jeśli ktoś nazwie cię
koniem, możesz mu się zaśmiać w twarz. Jeśli zdarzy się to po raz drugi,
masz prawo do gniewu. Ale kiedy usłyszysz to po raz trzeci, kup sobie
siodło."
Niezależnie od doświadczeń i indywidualnej wrażliwości
Autorki /gdyż zjawiskiem znacznie pospolitszym od percepcji wybiórczej jest
wybiórcza wrażliwość/, stręczy się prośba nie tyle o poprawność
polityczną wypowiedzi, co o zwykły, staroświecki takt.
Okazując
nonszalancję w temtach tak trudnych, nie dla obrony przekonań, a jedynie gwoli
zaspokojenia próżności intelektualnej i oryginalnej retoryki, człowiek sam
przykleja sobie etykietę, pod którą zostaje sklasyfikowany przez tych,
których niepotrzebnie zbulwersował lub uraził. A wystarczyłoby ostrożnej
żonglować słowami, które oprócz efektownego brzmienia posiadają również
znaczenie i tzw. ciężar gatunkowy.
Zaczęło się od recencji Lolity w
ładnej flaszce, skończyło na Cyklonie B, bezwonnym zresztą, czego
doświadczyło w chwili śmierci 18 członków mojej rodziny. Dwoje pozostałych
ocalało, by o tym zaświadczyć.
Czy recenzując perfumy, likier amaretto czy
marcepan należy zaznaczać, że "cudownie perwersyjnie pachną komorą
gazową"?
Nota bene, drastyczne porównanie jednej z komentujących uważam
za wyjątkowo trafne - jedni przestrzegają granic dobrego smaku, inni zaś
ignorują je, nie zadają sobie trudu zastanowienia, czemu właściwie je
wystawiono?
kijanka   |03-2009-02 13:30:06
Odnoszę wrażenie, że ataki (mam na myśli to, co przeczytałam tutaj w
komentarzach, jak i na forach internetowych) na autorkę tego artykułu mają
różne źródła. Na pewno jednym z nich jest percepcja wybiórcza. Niektórzy
widzą po prostu to, co chcą zauważyć. Inni natomiast nie tyle szukają
prawdy i bronią moralności, co zwyczajnie chcą się wyżyć w dyskusji no i
po raz kolejny zabłysnąć…intelektem i bardzo kontrowersyjnymi
wypowiedziami.

Zarówno przesadna koncentracja na własnym punkcie
widzenia,jak i pieniactwo są zjawiskiem niezwykle powszechnym tak w życiu
realnym jak i w Internecie.
Pani Agnieszko proszę się, więc nie przejmować
i pisać dalej swoje recenzje perfum. Mnie i podejrzewam, że wielu
wielbicielom perfum nie przeszkadza to,że posiada pani ogromną erudycję.
Zwłaszcza ze zewsząd zalewa nas morze ….

Pozdrawiam serdecznie. Kijanka
Anonimowy   |03-2009-04 10:54:49
Nie jestem przeciwniczką podejmowania trudnych tematów i prowadzenia trudnych
dyskusji. Uważam, że rozmowy i holocauście, rasizmie, czy pedofilii są
potrzebne i są ważne.
A jednak pisanie o Cyklonie B (nie cyjanowodorze
ogólnie, tylko o handlowej nazwie nadanej przez hitlerowców specyfikowi
służącemu do masowych, potwornych mordów na ludziach) w kontekście perfum
zdaje mi się niesmaczne.
I nie wiem, czy wynika to z tego, że Autorka
recenzji tak bez emocji pochodzi do tych zbrodni, że nie przyszedł Jej na
myśl szerszy kontekst, czy z tego, że świadomie chce zagrać na ludzkich
emocjach po to, by uczynić swą recenzję bardziej efektowną i
skandalizującą.
Dla mnie to jest .... (ZŁAMANIE REGULAMINU)
Sabbath   |03-2009-02 01:20:12
Przepraszam bardzo, zapomniałam wpisać Nicka.
candycoatedwaterdrops   |02-2009-28 14:20:40
Pisanie o Cyklonie B w kontekście perfum jest doprawdy niestosowne. Jeśli
pisze się coś publicznie (i na dodatek podpisuje własnym nazwiskiem), to
dobrze by było zachować minimum przyzwoitości. Mamy wolność słowa, ale są
jakieś granice dobrego smaku.
cesia  - Lolita Lampicka   |09-2008-30 20:15:23
bardzo lubię ten zapach :grin
Powered by

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

 

bottom
top

Ostatnio na forum

Losowi użytkownicy

Piotrek

melasa

fasolka

 

Kasiulek

Jola

Zielona dusza

 

Aktywni użytkownicy

  • Almshe
    750 Punktów
  • Jola
    252 Punktów
  • THE EARTH COLLECTION
    135 Punktów
 
Almshe
120
agathaa9
80
Jola
55

bottom

Stworzone dzięki Joomla!. Designed by: Free Joomla 1.5 Template, php xml hosting. Valid XHTML and CSS.