Okrutna bajka o cyfrze „3”

Niestety, wcale nie bajka…

Rozdział pierwszy: opisujący pewną Panią X

Pani X to już starsza osoba. Bardzo lubi zwierzęta, niedawno przygarnęła ze schroniska kilkunastoletniego pieska Burka. Ma nie tylko ma dobre serce, jest też odpowiedzialna. Dlatego do karmnika na balkonie nie wsypuje okruszków chleba, ale specjalną mieszankę ziaren. Znajomy ornitolog wytłumaczył jej, że podając nieodpowiedni pokarm, można ptakom zaszkodzić, a pani X przecież nie chciałaby zrobić im krzywdy.
Dzisiaj pani X ma ochotę na jajecznicę. W sklepie odruchowo sięga po paczkę najtańszych jajek. Wiadomo, jak to jest na emeryturze. Z etykiety spogląda na nią dorodna nioska, dumna najwyraźniej ze zniesionego przed chwilą do gniazda pełnego słomy apetycznego jaja. W samiuteńkim rogu na dole umieszczono drobniutkim druczkiem lakoniczną informację: „chów klatkowy”, ale staruszka niedowidzi. Nie wie również co oznacza cyfra 3, wybita na skorupce.
Pani X uśmiecha się. Przypomina sobie wczasy na wsi.

Rozdział drugi: scenka, którą pani X widzi oczyma wyobraźni

Wieś. Letni dzień. Po obejściu łażą kury. Są całkowicie pochłonięte kurzymi sprawami. Zaaferowane gdaczą, trzepią skrzydłami, grzebią w ziemi (a nuż uda się dopaść dżdżownicę?). Co jakiś czas któraś podbiega do kupki piasku w kącie podwórka. Hmm... piaskowa kąpiel, prawdziwa rozkosz!!! Spójrzcie z jakim zapałem zagrzebuje się strosząc piórka, a potem otrząsa. I jeszcze raz, i jeszcze!
Królem tego światka jest kogut. Sprawia wrażenie nieco zarozumiałego. Najwyraźniej pyszni się ogonem, złożonym z długich, opalizujących piór. Co jakiś czas przystaje i pieje głośno. Z sąsiednich podwórek odpowiadają  mu głosy innych ptasich władców.
Gdy zacznie się ściemniać, kury wrócą do kurnika i usadowią się na grzędach.
Każdy poranek rozpoczyna pianie koguta. Każdy dzień wypełnia myszkowanie w poszukiwaniu smakołyków i piaskowe kąpiele. Kury to beztroskie ptaki.

Rozdział trzeci: co dzieje się w kurniku, z którego pochodzą kupione przez panią X  jajka?

W betonowej hali ciągnie się kilkanaście rzędów piętrowo ułożonych klateczek, w każdej po pięć kur - razem kilkadziesiąt tysięcy niosek. Są tak ściśnięte, że nie mogą się nawet obrócić. Z tyłu pod spodem klatki znajdują się dwa taśmociągi: jeden do odbierania odchodów, drugi jajek. Wszystko  jest zmechanizowane. Z umieszczonych na suficie świetlówek sączy się światło o specyficznej barwie – działa otępiająco – inaczej, pozbawione wszelkich naturalnych  bodźców ptaki, pozadziobywałyby się na śmierć.
Tutaj nic nie jest przypadkowe. Cykl pracy lamp, wilgotność powietrza, temperatura są tak dobrane, żeby zmusić organizm kury do produkcji jak największej ilości jaj.
To już nie kurnik, to po prostu fabryka.
Dwa razy dziennie po hali przechadza się pracownik – zbiera padłe zwierzęta.
Po pokrytej kafelkami podłodze kręci się ogłupiała ptaszyna. Jakimś cudem udało jej się uciec. Niczym nie przypomina nioski z etykiety – chuda, nędznie opierzona,  z trudem trzyma się na nogach – efekt zbyt intensywnej jak na możliwości organizmu produkcji. Długo wolnością się nie nacieszy – trafi z powrotem za pręty podczas wieczornego obchodu. Następnym razem opuści klatkę, gdy po zakończonym cyklu produkcyjnym odwiozą ją do ubojni.

Jak myślicie, czy gdyby pani X o tym wiedziała, kupiłaby jajka oznaczone numerem 3?

To czy podczas codziennych zakupów finansujesz cierpienie dziesiątków tysięcy ptaków, czy wspierasz ludzi, którzy pozyskują jajka, licząc się z potrzebami zwierząt, zależy tylko od ciebie.

Więcej informacji na temat kur niosek i sposobów w jaki możesz pomóc ulżyć ich doli znajdziesz na stronie OTOZ „Animals”  w zakładce „Nasze akcje” kampania „Czy wiesz co jesz?”.
 

Powrót do głównej strony akcji "Nie kupuj okrucieństwa"

 

dodajdo

Biorą udział w konwersacji

Pokaż poprzednie komentarze
  • Gość (Edytta)

    W odpowiedzi na: Gość (Guest) Odnośnik bezpośredni

    Nie KUPUJĘ 3.

  • Gość (mia)

    W odpowiedzi na: Gość (Foxi4) Odnośnik bezpośredni

    szkoda, ze przed "posiadaniem" dzieci nie sa organizowane takie testy;|

  • Gość (Guest)

    Odnośnik bezpośredni

    jestem ZA akcją, ciekawe czy ludzie chcieliby się zamienić z tak hodowaną kurą.

  • Gość (bez loginu)

    Odnośnik bezpośredni

    "Wiadomo, jak to jest na emeryturze." Oj, chyba jednak nie wiadomo. Pytanie retoryczne, czy pani X kupiłaby jajka oznaczone numerem 3? a zadajcie sobie pytanie, czy byłoby ją stać na jajką nieoznaczone numerem 3, tylko te lepsze, etyczniejsze, i o wiele droższe. Akcja fajna, ale dla zamożnych, nie dla ludzi, którym po opłaceniu czynszu (ale i bez płacenia czynszu...), po wykupieniu podstawowych leków (albo i niewykupieniu leków... bo za drogie) zostaje np. 200 złotych na miesiąc.

  • @bez loginu - "Dwójki", które nie są produkowane w warunkach masakry, nie są często wiele droższe. Warto zerknąć na półkę i sprawdzić, czasem w 2-3 sklepach. W osiedlowym sklepie "3" kosztują 4,20/10, a w markecie "2" są po 4,50. Nie jest to raczej kosmiczna różnica...

  • Gość (Beata)

    Odnośnik bezpośredni

    Jeżeli pani X ma za mało pieniędzy na troszeczkę lepsze (i o wiele zdrowsze) naturalne jajka, to może zawsze jajek zjeść MNIEJ. To nie tylko tyle samo kosztuje, ale i pomaga na tak zwane "choroby starości" :-) W krajach w których się je mniej jaj, mięsa, masła i podobnych "tłustych darów cywilizacji" jest o wiele mniejsza ilość chorób (jak np. raka lub zawałów serca), ludzie żyją dłużej i jeszcze w wieku 90 lat biegają i gimnastykują się na świerzym powietrzu.

  • Gość (sisi)

    W odpowiedzi na: Gość (Beata) Odnośnik bezpośredni

    Moja babcia całe życie jadła mnóstwo jaj, smażonych kotletów i chleb grubo posmarowany masłem i do tej pory mając 80-lat robi poranną gimnastykę włącznie z przysiadami. A ja uważając na dietę nawet skłonu nie zrobię, bo mi się poprostu nie chce. To nie kwestia jedzenia tylko nastawienia. Poza tym, co to za stwierdzenie: jak masz mało kasy, to jedz mniej? A może ma wcale nie jeść? Denerwuje mnie takie podejście. Jakbyś Ty miała 600zł renty czy emerytury ciekawe czy byś miała czas myśleć jaki numerek masz na jajkach. Żałosne.

  • Gość (mała_mi)

    Odnośnik bezpośredni

    Wcześniej szczególnie nie zwracałam uwagi na to jakie jajka kupuję. Od chwili kiedy dowiedziałam się że jest różnica w tym czy wybieram "3" czy np. "2" zawsze zwracam na to uwagę i kupuję te lepsze mimo że są droższe. Nawet moja rodzina już do tego przywykła i kupuje etyczne jajka. Doszło już do tego że mama zwraca uwagę sprzedawcom :-)Jak dla mnie to duży sukces :-)

  • Gość (żona zła)

    Odnośnik bezpośredni

    Do złudzenia życie tych kur przypomina życie kobiet... całymi dniami pędzimy za jakimś sposobem na przeżycie, za pieniedzmi, których ciągle brak, gotujemy obiad dla rodziny, opieramy, posprzątamy...A wieczorem przejdzie pracownik - mąż i wymieni na nowszą gdy stara się zużyje...

  • Gość (zootechnik)

    Odnośnik bezpośredni

    na jednym z portali, przy opisie chowu klatkowego przeczytałam, że kurom obcina się dzioby i nogi, by nie mogły się poruszać, kami sie je przez sondy paszą z hormonami. No to już przesada!

    Nie bronię klatek. Ale taki system hodowli jest regulowany odpowiednimi przepisami! Regulują one wymiary klatek, zagęszczenie zwierząt, skład pasz (bez hormonów!). I właśnie na tym polu można odnieść sukces - od lat liczba ptaków w klatce maleje, zwiększa się jej powierzchnia i, dodatkowo, w każdej klatce ma znaleźć się grzęda, gniazdo i grzebalisko - uwzgledniające potrzeby behawioralne kury. Takie klatki oczywiscie są drogie i stąd ostatnie protesty drobiarzy, którzy muszą zainwestować olbrzymie pieniądze by móc kontynuować produkcję jaj. Dlatego bajka ta przestaje być aktualna i manipuluje czytelnikiem! Nie dajmy się zwariować. Chcecie by było jeszcze lepiej? To piszcie i lobbujcie ministra ;-)

Dodaj komentarz