| „Jak dobrze być kangurem…” |
| Ekomaluch - Zabawa z naturą | ||||||||
| Wpisany przez Olga Szkolnicka | ||||||||
|
…ten tylko o tym wie, kto tego sam spróbował i sam kangurem jest…” – tak można by sparafrazować piosenkę o poziomce z kultowego słuchowiska o Muminkach. O tym, jak fajnie jest nosić dziecko w chuście przekonuję się na co dzień i to od ponad dwóch lat. Jest jakiś czar w kilkumetrowym kawałku miękkiego materiału. Chusta jest jednocześnie magiczna i praktyczna – poczułam to, kiedy moja miesięczna córeczka zasnęła słodko po dziesięciominutowym noszeniu. Ona sobie spała, a ja w końcu mogłam spokojnie posiedzieć przy komputerze… Od tamtej pory chusta stała się moim sprzymierzeńcem przy usypaniu, na krótkich i dłuższych spacerach, czy na zakupach. Obecnie nosimy się coraz krócej i coraz rzadziej, ale wciąż nie wyobrażam sobie wyjścia na spacer bez chusty – dwuletni człowiek szybko się męczy, a wtedy hop do kieszonki i już nogi nie bolą. Chusta wygrywa w mieście, bo dzięki niej schody, wąskie chodniki, krawężniki, urzędy, sklepy i inne miejskie przeszkody, pokonuje się łatwiej i szybciej niż z wózkiem. Chusta wygrywa w plenerze, bo można zanieść dziecko tam, gdzie nie wjedzie nawet wózek z ABSem. Chusta wygrywa w domu, bo ułatwia dziecku zaśnięcie, pomaga przy kolkach i przy uspokajaniu ryczącego potwora. Żeby jednak w chuście nosić, trzeba spełnić kilka warunków: 1. Pierwszy i zasadniczy – trzeba chcieć 2. Drugi równie ważny - trzeba mieć zdrowy kręgosłup, bo noszenie dziecka jednak go obciąża (ale za to uwalnia ręce). 3. Trzeba się przygotować na to, że pierwsze próby zamotania się nie zawsze są proste. 4. Jak również na to, że rodzic noszący dziecko w chuście wzbudza zainteresowanie i musi odpowiadać na wiele różnych, często dość głupich, pytań, typu „a nie udusi się tam?” Ale kiedy już przebrniemy przez pierwsze spacerki, to albo łapie się bakcyla (chustonoszenia oczywiście), albo szybko sprzedaje się swoją chustę w Internecie z dopiskiem „jak nowa”. W pierwszym przypadku często na jednej chuście się nie kończy, tym bardziej, że wybór wzorów i kolorów jest naprawdę duży. Są chusty z domieszką wełny, lnu, konopii, jedwabiu, bambusa. Są chusty gładkie, w paski i w fantazyjne wzory. Chusty wiązane dzielą się na tkane i elastyczne, różnią się także długością i szerokością. Istnieją także chusty kółkowe, pouche, nosidła azjatyckie – Mei Tai, ombuhimo, podaegi oraz nosidła ergonomiczne ( nie mylić z nosidełkami, tzw. „wisiadłami”). W poszukiwaniu chusty idealnej można wpaść nawet w chustoholizm, czyli swego rodzaju uzależnienie od chust, o czym poczytać można na forum poświęconym oczywiście chustom. Do lektury tegoż serdecznie zachęcam, ponieważ stanowi kopalnię wiedzy na temat noszenia dzieci i inspirację także w kwestiach wychowania, odżywiania, czy ekologii.
Olga Szkolnicka jest autorem bloga: ekostyl.blogspot.com
Powrót o strony głównej Ekomaluch - strefa przyjazna rodzicom Do strefy przyjaznej rodzicom zaprasza:
Powered by
3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."
|







proste, zdrowe i tanie: np. kre