
Według CBOS niemal 12 proc. Polaków nie wie, że na rynku występują produkty sero- czy masłopodobne, a prawie co trzeci przyznaje, że nie potrafi odróżnić takiego produktu od oryginału.
Tłuszcze roślinne, skrobia, a nawet łój. To tylko niektóre ze składników, jakie można znaleźć w produktach seropodobnych. Podczas gdy podstawowym składnikiem żółtego sera jest mleko, wyroby seropodobne mają w składzie substancje pochodzenia chemicznego, roślinnego, a nawet łój zwierzęcy. Jeśli zdrowie odżywianie leży nam nas sercu, warto wytężyć wzrok w poszukiwaniu pełnowartościowych produktów.
– Dyrektywy unijne jasno określają czym jest ser. Zgodnie z przyjętą definicją, jest to spożywczy produkt mleczny otrzymywany z mleka, przez wydzielenie z niego białka i tłuszczu – wyjaśnia Ewa Polińska ze Spółdzielni Mleczarskiej MSM MOŃKI. W składzie sera nie powinno być zatem niczego, poza mlekiem i jego komponentami (z wyjątkiem specjalnych dodatków - przypraw, specjalnej pleśni czy kwasów omega). Prawo zabrania również stosowania etykiet i reklam wprowadzających konsumenta w błąd. W praktyce produkty seropodobne są pakowane tak samo, jak prawdziwe sery, co więcej – sąsiadują z nimi na sklepowej półce. Ryzyko pomyłki wzmaga nasz pośpiech w zakupach.
Udawany smak i wartości odżywcze
Jeśli na opakowaniu znajdziemy napis „ser typu Gouda”, możemy mieć pewność, że z prawdziwą Goudą ma niewiele wspólnego – zdrowe odżywianie z takim produktem nie idzie w parze. Inaczej sprawa wygląda w przypadku „sera typu holenderskiego”. Taka kategoria oznacza, że jest to produkt należący do rodziny serów produkowanych na bazie tradycyjnych, holenderskich receptur. Warto też przeczytać skład na opakowaniu. W przypadku gdy zakupu dokonujemy przy ladzie, gdzie rzadko widać etykiety bloków, nie bójmy się poprosić ekspedientkę o podanie spisu składników sera, który nas interesuje. Sprzedawca ma obowiązek udzielić nam odpowiedzi. Jedynym składnikiem sera żółtego powinno być mleko oraz komponenty związane z procesem dojrzewania: bakterie kwasu mlekowego i podpuszczka. W przypadku gdy na etykiecie dostrzeżemy tłuszcze roślinne, mleko w proszku, łój, karagen, bądź soję, mamy do czynienia z wyrobem seropodobnym.
Wyroby seropodobne nie dorównują serom pod względem wartości odżywczych. Białko zawarte w tych produktach nie pochodzi w 100 proc. z mleka i nie podlega naturalnemu procesowi dojrzewania. Dlatego proteiny, a co za tym idzie wapń z wyrobów seropodobnych nie są przyswajane przez organizm tak łatwo, jak te z prawdziwych serów.
Smutny jest również fakt, że firmy mleczarskie mają w swojej ofercie zarówno prawdziwe sery, jak i udawane. Podwójna moralność firmy ma mało wspólnego z etyką działalności, co powinno wzbudzić podejrzenia u świadomego konsumenta.
Kamila Mularczyk, mat. prasowe
| < Poprzednia | Następna > |
|---|
Buszujesz po stronie? Zaloguj się na swoje konto i zbieraj pestki – to się opłaca!
Do wygrania - nagroda stycznia

Bio certyfikowany peeling solny BeEco, FlosLek
"Organic" 3(6)2011
Dwumiesięcznik społeczno-ekologiczny
Cena: 15 zł
Modyfikacje genetyczne dotyczą nie tylko warzyw i owoców, ale także zwierząt czy leków. Jednak to zmiany w genotypie żywności budzą zdecydowanie najwięcej kontrowersji.
Konserwanty nie są jedyną metodą przedłużania trwałości produktów spożywczych.
Data
| Nazwa
| Punktów
|
2012-05-15 20:39:05 |
Paweł |
20 |
2012-05-06 12:12:33 |
Nanc |
20 |
2012-04-05 08:13:11 |
ekoMaluch |
20 |
2012-03-28 13:01:50 |
sylvia2005 |
20 |
2012-03-21 13:03:25 |
Butelki |
20 |
|