Nosił wegetariańskie buty, była zawsze spokojny duchem i kochał chodzić po górach.
Poznałam go na wycieczce po Tatrach. Schodziliśmy właśnie z Rys, kiedy poślizgnęła mi się noga i wpadłam na chłopaka przede mną. Ten mnie podniósł, spojrzał na mnie i .. jak w tanim romansie odpłynęłam w jego dużych, zielonych oczach.
Okazał się wielbicielem natury, obrońcą zwierzą i nie jadł mięsa. Ja, mięsożerna, zajadająca się fast foodem, siłą wyciągnięta przez znajomych w góry, w jego obecności poczułam, że coś tracę, traktując takie rzeczy jak jedzenie, ubieranie się, spędzanie czasu wolnego, po macoszemu.
Nie spotkaliśmy się nigdy więcej (był z kimś związany), ale nadal byłam pod wrażeniem naszego spotkania. Zaczęło się niewinnie – zaczęłam obchodzić szerokim łukiem kebaby i zapiekanki, w zamian za sałatkowe bary. Rzuciłam palenie i zauważyłam, że moje zęby nie mają naturalnego koloru kości słoniowej, a są naprawdę białe.
Obecnie jestem maniaczką segregacji śmieci i pieczenia chleba na zakwasie. Mój język odkrywa nowe smaki, a nos pożądliwe wciąga zapach przypraw. To jest życie!
Kasia K.
List przesłany do Femia.pl
Dodaj komentarz