| Guerlain, Shalimar |
| Uroda - Perfumy | ||||||||
| Wpisany przez Agnieszka Skórska-Jarmusz | ||||||||
|
Mniej lub bardziej jawnie lubimy miłosne opowieści, choć nie do każdej zechcemy się przyznać. Niekiedy wciągają nas perypetie bohaterów, a czasem forma, w jaką zostały ubrane. Opowieści, którą w 1925 roku przedstawił Jacques Guerlain, wstydzić się nie ma powodu. Była to bowiem reinterpretacja tej samej historii, która pozostawiła po sobie jedną z najwspanialszych budowli świata – Taj Mahal.
Szach Jahangir miał piękną żonę. Miłował ją nad życie, a ona kochała jego – jego, i swe zjawiskowe ogrody, zwane Szalimar. Lecz każde piękno jest kruche, a im jaśniejsze źródło światła, tym głębszy towarzyszy mu cień. Mumtaz Mahal zmarła, nim szach nasycił się jej urodą, choć zdążyła przecież już wydać na świat czternaścioro jego dzieci. Odtąd, osamotniony, posiwiały w przeciągu zaledwie jednej nocy, poświęcił się wznoszeniu grobowca, by bogowie i cały świat zapamiętali bezmiar jego uczucia. Historie namiętności takich jak ta pasjonowały Guerlainów: dzięki nim każdy produkt sprzedawał się doskonale. W czasach, gdy możliwości wizualnej reklamy były ograniczone, dobrze sprawdzało się przydać zapachom odpowiednią legendę, niczym damę do towarzystwa. Niecałe dwie dekady wcześniej tryumfy święciły perfumy Mitsouko, fabularnie zakorzenione w nieszczęśliwych dziejach występnego uczucia, jakie połączyło Japonkę i angielskiego oficera z przetłumaczonej także na język polski powieści Claude’a Farrere „Bitwa”. Upodobała je sobie szczególnie ekscentryczna pisarka Anais Nin, sama brnąca w zakazany erotyczny związek ze skandalizującym kolegą po fachu Henry Millerem oraz jego żoną June. A gdy jeszcze wcześniej, pod koniec poprzedniego stulecia, Aime Guerlain skomponował perfumy i nazwał je Jicky, zrodziła się powtarzana do dzisiaj opowieść o uroczej Angielce, która podbiła serce młodego perfumiarza. Bywa, że baśń brzmi o trzy nieba lepiej niż naga prawda, zatem fakt, iż w rodzinie Guerlainów nazywano tym mianem wuja Aimego, wepchnięto głęboko w szufladę niepamięci. Ale dość o tym. W historii Shalimar interesuje nas nie tylko charakterystyczna dla lat dwudziestych fascynacja orientem i romansami bez happy endu. Najbardziej zaskakująca okazała się ich interpretacja. Vintage’owe perfumy cechuje specyficzna aura. Nie każdy zdoła się w niej odnaleźć, nawet jeśli szczerze ją docenia. Nosząc perfumy o walorze zabytku zawsze daję się ponieść zdziwieniu, jak pełne są charakteru – co przy ograniczonej liczbie składników, z jakich je komponowano, zakrawa na działanie sił magicznych. Jakież są wyraziste i śmiałe! To prawda: bywalczyniom większości Sephor i Douglasów wypadnie w końcu zazdrościć naszym zniewolonym babkom możliwości dokonywania nonkonformistycznych wyborów tych Excaliburów we flakonach z kunsztownie ciętego szkła, które tylko czekały, by je wydobyć i użyć jak broń. Doceniam wiele z nich, szczególnie pociągają mnie właśnie twory dynastii Guerlainów – zwłaszcza nocą zdają się być niepokojąco na czasie. Z drugiej strony nosić je na co dzień niekoniecznie potrafię. Wyrwane z kontekstu nabierają groteskowych kształtów, anachronicznych jak spacer z koronkową parasolką nad głową w lipcowy poranek. Shalimar zdaje się być inny niż one wszystkie, jakby godziny odmierzane tykaniem zegara dla niego nie istniały – niektórzy wręcz nazywają go „bezczasowym”. To oczywiste, że słynne perfumy co pewien czas bywają reformułowane, by lekko dostosować je do zmieniających się trendów. Jacques Polge, „nos” firmy Chanel, przyznaje, że legendarna „Piątka” (shalimarowa rówieśnica) przechodzi gruntowny lifting raz na 10 lat. Nieznaczna zmiana proporcji składników działa jak radykalna kuracja odmładzająca; pozwala cieszyć się kompozycją kolejnym pokoleniom – co prawda kosztem zaburzenia pierwotnej idei twórcy – lecz tą właśnie cenę płacimy za utrzymanie zapachu na rozkapryszonym zalewem nowości rynku. Łatwo uwierzyć, że Shalimar nie potrzebuje tych zabiegów. Od początku zaprojektowano go na zasadzie wyrachowanej gry kontrastów. Śmiałość, pewna drapieżność i zmysłowość kontra niewątpliwa elegancja. Intymność i ostentacja, pogardliwy dystans i bezpruderyjne zaproszenie. Przeciwwaga sił, odzwierciedlona zapisem tworzących go nut. Shalimar zaczyna się jasnym, błyskotliwym trylem cytrusów, lecz w tle pobrzmiewają już nuty zawiesiste, pudrowo-słodkie z przewagą śródziemnomorskiego opoponaksu i wanilii, czy też może, chętniej używanej w latach dwudziestych, syntetycznej waniliny. Utożsamiane w Europie z ekspansywną kobiecością jaśmin i róża są tutaj trudne do detekcji, znacznie łatwiej poczuć dwuznaczne, androgyniczne tchnienie irysa. Posunę się w swych dywagacjach znacznie dalej niż do wyrażanie hermafrodytycznej natury tych perfum. Nie mam wątpliwości, iż Shalimar równie dobrze, choć zapewne trochę perwersyjnie, pachniałby na mężczyźnie – gdyby tylko któryś poważył się na ekscentryczny gest i sięgnął po flakon z damskiej półki. Taka myśl nie postałaby mi w głowie, gdyby chodziło na przykład o nawiązującą do Shalimar miękką, zmysłową Samsarę, stworzoną w latach osiemdziesiątych. To świetna, kultowa wręcz kompozycja, lecz z testosteronu odarłaby i torreadora. Shalimar nie da się zamknąć w pułapce płci, dystynkcji czy pory dnia, fascynująco niejednoznaczny, zadziwiająco łatwo dopasowujący się do zmiennych okoliczności. Linia towarzysząca tym perfumom jest zaiste imponująca. Polki, jak zwykle są haniebnie okradzione przez nonszalancki system dystrybutorów, którzy zakładają z góry, że nic poza stosunkowo lekką wodą toaletową nic się nie sprzeda, co pozbawia nas sporej części pachnących kremów, balsamów, mydeł, pielęgnujących mgiełek do włosów i dezodorantów. Na sklepowych półkach znajdujemy czasem głębszą w wyrazie, bardziej posępną wodę perfumowaną. Do rzadkości należy też zamknięty w przepięknym flakonie o kształcie fontanny ekstrakt perfum– istotnie ciężki kaliber o dużej sile rażenia i oszałamiającej trwałości. O limitowanej edycji flakonów spowitych w dostojną czerń możemy wyłącznie pomarzyć. Aż się prosi o agresywny lobbing! Pewna egzaltowana Angielka, zwiedzając mauzoleum w Agrze, wyraziła gotowość, by umrzeć natychmiast, o ile zostanie pochowana w sarkofagu Mumtaz Mahal. Daleka jestem od werbalizowania równie nieodwracalnych pragnień, bez trudu przyjdzie mi natomiast porównać imponderabilia. Dzieło perfumiarza, celebrujące życie tętniące w ogrodach Szalimaru, dotrzymało pola architektonicznej oprawie śmierci. Piękną żonę Jahangira poniesiono w nieśmiertelność dwukrotnie. *** Nuty: cytryna, bergamotka, jaśmin, róża majowa, opoponaks, bób tonka, wanilia, irys, kadzidło (żywica benzoesowa), ambergris *** W 2003 roku Mathilde Laurent stworzyła letnią wersję tych perfum: Shalimar Eau Légere. Więcej cytrusów, mniej głębi. Wielu znawców bardzo je chwali, lecz jeśli ktoś tęskni za naprawdę słoneczną, błyskotliwą siostrą Shalimar, radzę sięgnąć po dzieło Carthusii Ligea 'La Sirena', formalnie mniej zależne od pierwowzoru, duchem - paradoksalnie - znacznie mu bliższe.
Powered by
3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."
|
Forum
| Wokół nas |
| Zdrowie |
| Uroda |
| Dom |
| Moda ekologiczna |
| Kuchnia |
| Ogród |
| Zwierzęta |
| Rekreacja, sport |
| Na luzie |
| O Femia.pl |
| Wszystkie wątki - od najnowszych |
Uroda - polecamy
| Ocet jabłkowy |
Polecany na wspomaganie odchudzania oraz dodaje blasku włosom. |
| Łap okazję - eko kosmetyki Suhada Nature ponownie w Lidlu |
W sklepach dyskontowych Lidl po raz kolejny można kupić serię ekologicznych kosmetyków Suhada Nature |
| Sposób na kolor |
Sposoby na naturalną koloryzację włosów. |
| Włosy odmieniające życie |
Każda kobieta marzy o dużym wolumenie włosów. Przecież włosy to symbol kobiecości! Poznaj metodę, z której korzystają polskie Gwiazdy kina, estrady i Show Biznesu. |
| Ziarna dla urody |
Najróżniejsze ziarna zbóż są łatwo dostępnymi środkami służącymi do wyrobu kosmetyków.Co można z nich zrobić? |
Patronaty
O Femia.pl
| O Femia.pl |
| Zespół |
| Reklama/PR |
| Dołącz do nas |
| Regulamin |
| Kontakt |




Wyraź swój sprzeci...
Książkowy przykład egoisty widzącego nic więcej jak ...
Oznaczenia jajek
0PL - 1PL nie jest najwyższą jakością, gdyż nawet w ...
Glikemia i indeks gl...
RYŻ. Dieta. Indeks glikemiczny. IG to BŁĘDY. - Ryż, b...